W naszej szkole zawsze się coś dzieje, ale ten początek grudnia był szczególnie bogaty w wydarzenia. W szkole wręcz wrzało jak w ulu. Ale spóźnialskiemu Mikołajowi było to na rękę, kiedy przemykał zatłoczonymi korytarzami szkoły w środę i czwartek zdradzając swą obecność jedynie dzwonieniem, jakże odmiennym od dźwięku dzwonka szkolnego, ale i nieco niedzisiejszym strojem służbowym. Asystowała mu w środę świta aniołków a w czwartek miła asystentka. Nasi podopieczni przyjmowali nas w każdej klasie równie serdecznie, ślubując buziami umazanymi czekoladowymi Mikołajkami, że nadal będą grzeczni, pilni i koleżeńscy. A więc do zobaczenia za rok.


